Maciej Siembieda – Orient – recenzja

Recenzje książek rzadko pojawiają się na naszym geekosferowym portalu, ale to wcale nie oznacza, że ich nie czytamy. 😉 Ostatnio wpadł mi w ręce thriller Macieja Siembiedy pt. Orient. Na dodatek rodzina bardzo mocno mi tego autora zachwalała. Nie będę ukrywać, że do tej pory jakoś nie udało mi się zapoznać z twórczością pana Siembiedy, więc postanowiłem spróbować.

Orient, czyli co…?

Tytuł ma tu podwójne znaczenie. Głównym bohaterem historii jest niejaki Jakub Kania – były prokurator IPN, a obecnie pracownik poważnej międzynarodowej firmy ubezpieczeniowej. Facet jest inteligentny i ma smykałkę do historii. Dlatego od zwierzchników dostaje zlecenie odnalezienia najsłynniejszego pociągu w historii – Orient Expressu. Pociąg zaginął kilka lat temu, ale ponieważ był ubezpieczony na ogromną sumę, a wierzyciele zaczynają przebąkiwać o wypłacie odszkodowania, firma ubezpieczeniowa pragnie odnaleźć zgubę, by nie musieć wypłacać bajońskiej sumy.

Jednocześnie – o czym początkowo nasz bohater nie ma pojęcia – dają o sobie znać orientalna mentalność i filozofia w postaci chińskich triad i rządu, które w duchu taoizmu i tradycji organizują swoje szemrane interesy mające związek z Europą Zachodnią. Wywiad ChRL, jak i mafie współpracują (mniej lub bardziej chętnie), by przerzucić przez Polskę na Zachód tajemniczy transport. Tytułowy „orient” może zatem tu oznaczać dalekowschodnie podejście do życia, tak różne od tego, do czego jesteśmy na co dzień przyzwyczajeni.

Nie wymieniłem jednak wszystkich wątków… 🙂 Nie mniej ważnym od poszukiwań Orient Ekspressu i przemytu tajemniczych chińskich przesyłek przez nasz kraj jest w książce historia pana Henryka, zwanego przez wszystkich Pająkiem. Ów człowiek to biedny złomiarz spod granicy z Białorusią, żyjący z tego, co znajdzie i sprzeda. Pająka poznajemy krótko po tym, gdy mdleje pod kolekturą Lotto z kuponem na główną wygraną w ręce i okazuje się, że zapomniał obstawić zakładu… Wszystkie trzy wątki przeplatają się co chwilę, by w finale połączyć w jedną spójną całość.

Orient - okładka

Jest całkiem okej

Siembieda bardzo lekko posługuje się piórem. Orient nie jest przegadany, a akcja toczy się wartko i potrafi wciągnąć. Przyznaję, że całość połknąłem w trzy wieczory, a lektura okazała się po prostu przyjemna. Na plus zdecydowanie muszę zaliczyć humor i przedstawienie postaci, które są bardzo wyraziste i często zabawne. Jakub Kania – choć czasami ma po prostu szczęście – jest inteligentny i ma kręgosłup moralny, co bardzo mu pomaga w pracy. Pająk to prostolinijny boss „mafii” złomiarskiej z Podlasia, a Chińczycy… Cóż…

Skoro mowa o postaciach, to autor w zgrabny sposób pokazuje różnicę dalekowschodniego podejścia do życia w stosunku do naszego. Dla mnie osobiście to bardzo mocny atut, bo po prostu lubię takie rzeczy. Nie ważne, czy mowa o wysoko postawionym członku rządu ChRL, szefie jednej z triad, czy zwykłym szoferze lub masażyście. Siembieda co chwilę pokazuje, jak bardzo dla tych ludzi ważna jest hierarchia i lojalność, a także lekceważenie i wykorzystywanie „obcych” i niższych, gdy ci nie są do niczego potrzebni. Z jednej strony uśmiech i ukłony, ale z drugiej wszystko będące tylko maską dla niezrozumiałych dla nas motywów – co kultura europejska odczytuje jako fałsz i brak szczerości. Orient fajnie pokazuje to zderzenie dwóch zupełnie odmiennych kultur. Czasami jest to nawet zabawne, gdy Chińczyk w ramach podziękowania oferuje, że sfinansuje nam wykonanie podróbki Orient Expressu… 🙂

Generalnie mogę książkę ze szczerego serca polecić. Czyta się lekko, nie ma niepotrzebnych wątków, a bohaterów da się lubić. Nie ukrywam, że nie znałem wcześniej twórczości Siembiedy, a Orient jest podobno szóstym tomem z cyklu historii o Jakubie Kani. Nawet tego nie zauważyłem, bo książkę można połknąć jako samodzielną całość, ale przyznaję, że jeśli wpadną mi w ręce inne historie o tym bohaterze, to nie odmówię sobie przyjemności ich przeczytania.

Maciej Siembieda – Orient – recenzja
Tagi:        
Avatar photo

Paweł Śmiechowski

Fan dobrej fabuły, z naciskiem na twarde science-fiction. Miłośnik Star Treka i The Expanse, który nie pogardzi klasycznym polskim komiksem, np. Thorgalem. Prywatnie miłośnik melodyjnego rocka i bluesa, co uskutecznia na gitarze.