Recenzja BALLERINA – Film „Do Kotleta” czy dobry akcyjniak w UNIWERSUM Johna Wicka?

Długo wyczekiwany spin-off kultowego uniwersum Johna Wicka, czyli „Ballerina” z Aną de Armas w roli głównej, trafił do kin. Czy film zdołał sprostać oczekiwaniom i wnieść coś świeżego do świata płatnych zabójców?

Nasza recenzja pokazuje, że „Ballerina” to film, który dobrze się ogląda, dostarcza akcji i potrafi zaangażować. Jednakże, brakuje mu tego „czegoś”, co wyróżniało Johna Wicka. Mamy tu do czynienia z wtórnym scenariuszem, pozbawionym innowacji i charyzmy, która definiowała oryginalną serię.

Zarys fabuły

Film skupia się na historii zemsty Eve (Ana de Armas), która po latach szkolenia w tajemniczej szkole Kikimor, wyrusza by wymierzyć sprawiedliwość tym, którzy odpowiadają za śmierć jej rodziny. Jak ta podróż wpasowuje się w znane nam uniwersum?

Keanu Reeves / John Wick kradnie show

Choć „Ballerina” ma swoją własną bohaterkę, obecność samego Johna Wicka w filmie jest momentem, który z pewnością przyciąga uwagę i, jak się okazuje, potrafi skraść show. Jakie znaczenie ma jego udział w tej historii i czy jego obecność jest dobrze wykorzystana?

Niewykorzystany motyw baleriny i pojedynek na miotacze

Film miał szansę wykorzystać unikalny motyw baletu w kontekście walki, ale niestety, nie do końca to się udało. Mimo to, pojedynki na miotacze ognia to jeden z wyróżniających się elementów wizualnych, który zaskakuje i dostarcza ciekawej akcji. Czy te innowacyjne sceny wystarczą, by zrekompensować niewykorzystany potencjał?

Zbyt bezpieczny i bezpiecznie osadzony w uniwersum

Niestety, scenariusz „Balleriny” wydaje się być zbyt bezpieczny i pozbawiony fajerwerków. To raczej słabsza kopia oryginału, niż świeże podejście. Film jest bezpiecznie osadzony w uniwersum, co dla jednych będzie zaletą, dla innych zaś dowodem na brak odwagi w kreowaniu czegoś nowego.

Postać Eve – problem aktorski, scenariuszowy czy reżyserski?

Jednym z kluczowych elementów każdej franczyzy jest charyzmatyczny protagonista. W przypadku Eve, choć aktorsko trudno się do niej przyczepić (Ana de Armas robi co może), scenariuszowo jest napisana bez werwy. Rodzi się pytanie: czy to problem aktorstwa, scenariusza, czy może reżyserii, że postać nie budzi tak silnego zaangażowania jak John Wick?

Straszny kult, który nikogo nie przestraszył

Tajemniczy „kult” czy „wyklęty klan” stanowi główną przeszkodę dla Eve, ale niestety, jest bardzo generyczny, brakuje mu grozy i autorytetu, co osłabia główny konflikt i sprawia, że zagrożenie nie jest tak odczuwalne, jak powinno.

Film który zaraz zapomnisz, ale zarobi?

Mimo mieszanych odczuć, „Ballerina” z pewnością ma potencjał kasowy, czerpiąc z popularności uniwersum. Ale czy zostanie w pamięci widzów na dłużej? Naszym zdaniem, to film, który po seansie szybko uleci z pamięci, choć z pewnością zarobi swoje pieniądze.

Skąd tu się wziął John Wick?

Film bardzo sprawnie wplata obecność Johna Wicka w fabułę. Jak to zostało zrobione i czy jego udział jest uzasadniony? Przyjrzymy się, jak postać Wicka wpływa na historię Eve i czy jego krótkie pojawienia rzeczywiście kradną show.

Brak ikonicznych scen?

Seria John Wick słynie z ikonicznych, zapadających w pamięć scen akcji. Czy „Ballerina” zdołała stworzyć własne, niezapomniane momenty, czy może pod tym względem również pozostaje w cieniu oryginału? Odpowiemy na to pytanie w naszej recenzji.

Podsumowanie

Podsumowując, „Ballerina” to raczej film „do kotleta”. Chociaż obejrzany w kinie nie wywołuje dużego żalu, to obecnie w kinach jest wiele lepszych „akcyjniaków”, które zasługują na Waszą uwagę. To produkcja dla fanów uniwersum Johna Wicka, którzy pragną każdej nowej historii z tego świata, ale nie oczekują innowacji czy zaskakujących zwrotów akcji.

Obejrzyj pełną recenzję na YouTube!

Chcesz poznać nasze pełne przemyślenia i szczegółową analizę filmu „Ballerina”? Kliknij w link poniżej i dołącz do naszej dyskusji na kanale YouTube!

Recenzja BALLERINA – Film „Do Kotleta” czy dobry akcyjniak w UNIWERSUM Johna Wicka?