
„Gremliny” to film absolutnie wyjątkowy. Trudno jednoznacznie przypisać go do jednego gatunku – to jednocześnie komedia, horror, film familijny i świąteczna opowieść… choć bardzo pokręcona. Właśnie ta mieszanka sprawiła, że produkcja Joe Dantego zapisała się na stałe w historii kina.
W Geekosferze wracamy do „Gremlinów” co jakiś czas, szczególnie w okresie świątecznym. Nie zawsze co roku, ale zawsze z tą samą myślą: to film, który mimo upływu lat wciąż potrafi sprawić frajdę.
Klimat, który trudno podrobić
Największą siłą „Gremlinów” pozostaje ich klimat. To świat, który zaczyna się jak ciepła, familijna opowieść, by bardzo szybko skręcić w stronę chaosu, absurdu i czarnego humoru. Dla widzów lat 80. było to coś zupełnie nowego – film, który łamał konwencje i nie bał się mieszać tonów.
Co się zestarzało?
Oglądając „Gremliny” dziś, nietrudno zauważyć pewne nieścisłości fabularne i elementy, które wymagają zawieszenia niewiary. Niektóre wątki – jak słynna historia Kate o świętach – potrafią dziś bardziej zaskoczyć niż wzruszyć. To jednak część uroku tego filmu.
Popkulturowy fenomen
Nie da się przecenić wpływu „Gremlinów” na popkulturę. Gizmo stał się ikoną, a same gremliny weszły na stałe do popkulturowego słownika. Film wpłynął też na sposób klasyfikowania produkcji pod względem wiekowym i wyznaczył nowe granice dla kina rozrywkowego.
Dlaczego warto obejrzeć naszą recenzję?
W materiale wideo na YouTube rozmawiamy szerzej o kulisach powstania filmu, jego odbiorze, kontrowersjach oraz o tym, dlaczego mimo wad wciąż darzymy „Gremliny” dużą sympatią. Jeśli chcecie spojrzeć na ten klasyk z perspektywy czasu – zapraszamy do naszej recenzji.
