
Obcy: Przebudzenie to jeden z tych przypadków, gdy kultowa marka została przeciągnięta o jeden film za daleko. Po zamkniętej historii z Obcego 3 dostaliśmy kontynuację, która sprawia wrażenie stworzonej głównie z myślą o dalszym zarabianiu na znanym tytule.
Największym problemem filmu jest scenariusz. Pełen absurdalnych pomysłów, nielogicznych decyzji bohaterów i kompletnie rozjechanego tonu. Postacie są przerysowane do granic karykatury, a ich zachowania trudno traktować poważnie.
Hybryda, której nikt nie potrzebował
Jednym z najbardziej krytykowanych elementów „Przebudzenia” jest newborn – hybryda człowieka i ksenomorfa. To pomysł, który nie tylko nie wnosi nic ciekawego, ale wręcz odbiera Obcemu jego grozę i tajemniczość. Powiemy więcej – wzbudza on śmiech. Zakończenie to coś, po czym ciężko spać i nie chodzi tu o walory grozy tej produkcji.
Paradoks realizacyjny
Co ciekawe, nie wszystko w tym filmie jest złe od strony technicznej. Słynna scena pod wodą do dziś robi wrażenie, a same ksenomorfy zostały zrealizowane bardzo solidnie. Problem w tym, że dobre rzemiosło nie jest w stanie uratować fatalnych decyzji fabularnych.
Film zbędny
„Obcy: Przebudzenie” to przykład produkcji, która bardziej szkodzi marce, niż ją rozwija. Zamiast pogłębiać mitologię, film rozmywa to, co w serii było najmocniejsze. Na dodatek czuć tutaj, że nikomu na filmie nie zależy – ma być po prostu odhaczony i zapomniany przez wszystkich realizujących.
Dlaczego warto obejrzeć naszą recenzję?
W materiale wideo dokładniej omawiamy wszystkie absurdy filmu, wskazujemy pojedyncze jasne punkty i tłumaczymy, dlaczego naszym zdaniem „Obcy: Przebudzenie” to niepotrzebny rozdział w historii serii. Jeśli lubicie „Obcego”, to rozmowa obowiązkowa.
