Star Trek: Starfleet Academy – odcinek 2 i problem z dyplomacją

Drugi odcinek „Star Trek: Starfleet Academy” pokazuje, że twórcy są w stanie dostarczyć coś minimalnie lepszego niż pilot, ale to wciąż bardzo niski poziom.

Fabuła jest sztampowa, przewidywalna i pozbawiona napięcia. Odcinek sprawia wrażenie zapchanego wątkami, które niczego nie wnoszą ani do świata przedstawionego, ani do rozwoju bohaterów.

Betazed nie do poznania

Największym problemem odcinka jest sposób przedstawienia Betazed i Betazoidów. Zmiany względem kanonu są na tyle duże, że trudno je uzasadnić jakąkolwiek kreatywną decyzją. To przykład niezrozumienia podstawowych elementów uniwersum Star Treka.

Momentami lepiej, ale nadal źle

Są pojedyncze sceny, które da się uznać za poprawne, jednak giną one w morzu złych decyzji scenariuszowych i nijakiej gry aktorskiej, która z resztą w Star Trek Starfleet Academy staje się bardzo bolesnym problemem. Młodzi aktorzy, grający studentów są wręcz potworni, to drewutnia. Oglądanie ich „gry” na ekranie wręcz powoduje fizyczny ból.

Dlaczego warto obejrzeć naszą recenzję?

W materiale wideo szczegółowo omawiamy, dlaczego drugi odcinek „Starfleet Academy” wciąż nie spełnia oczekiwań i czemu hasło „Płot > Dyplomacja” niestety idealnie do niego pasuje.

Star Trek: Starfleet Academy – odcinek 2 i problem z dyplomacją
Tagi: