Star Trek: Strange New Worlds, odc. 9 – All Those Who Wander – Recenzja

Dziewiąty odcinek pierwszego sezonu Star Trek: Strange New Worlds to bardzo ciekawy przypadek. Z jednej strony dostajemy epizod, który ogląda się naprawdę świetnie: jest napięcie, jest mrok, jest poczucie zagrożenia i bardzo wyraźny klimat kosmicznego horroru. Z drugiej strony właśnie ten sam odcinek uruchamia poważną trekową lampkę ostrzegawczą, bo im dalej w las, tym mocniej widać, że twórcy bardzo mocno ciągną Gorna w stronę skojarzeń z serią Obcy.

https://youtu.be/eohhaapphXI

I nie chodzi nawet o to, że samo inspirowanie się inną konwencją jest czymś złym. Star Trek od dawna potrafił bawić się formą, nastrojem i stylistyką pojedynczych odcinków. Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy taka zabawa zaczyna wpływać na logikę całego uniwersum. Bo jeśli Gorn ma być wyłącznie źródłem grozy, działa to bardzo dobrze. Jeśli jednak ma być rasą, która funkcjonuje jako pełnoprawna cywilizacja w kosmosie, pojawia się pytanie, czy to wszystko zaczyna się jeszcze spinać.

Jako horror ten odcinek działa bardzo dobrze

To trzeba powiedzieć jasno: ten epizod ma klimat. Twórcy dobrze budują napięcie, wiedzą kiedy przyciszyć sceny, kiedy postawić na niepokój, a kiedy po prostu dać widzowi poczuć, że coś czai się tuż za rogiem. Dzięki temu dziewiąty odcinek pierwszego sezonu Strange New Worlds ogląda się lekko i z dużą przyjemnością, nawet jeśli człowiek momentami bardzo wyraźnie widzi, skąd przyszły inspiracje.

To nie jest odcinek, który nuży albo rozłazi się w rękach. Wręcz przeciwnie – jako telewizyjna rozrywka działa naprawdę sprawnie. I właśnie dlatego jest o czym rozmawiać, bo nie mamy tu do czynienia z oczywistą wpadką. To bardziej przykład sytuacji, w której coś jest efektowne, wciągające i dobrze zrobione, ale jednocześnie zostawia po sobie pytania, których trudno nie zadać.

Największy problem? To, co ten odcinek robi z Gornem

No i tu zaczynają się schody. Bo kiedy Gorn zostaje pokazany w sposób tak mocno horrorowy, bardzo łatwo zacząć go odbierać bardziej jak kosmicznego drapieżnika niż jak cywilizację zdolną do działania na dużo szerszym poziomie. I to już nie jest drobiazg. To jest kwestia, która może później wrócić rykoszetem do całego serialu.

Właśnie o tym szerzej mówimy w naszej recenzji na YouTubie, bo to jest najciekawszy punkt całego odcinka: ten epizod daje sporo frajdy, ale równocześnie zaczyna psuć sposób, w jaki patrzymy na Gorna jako przeciwnika w uniwersum Star Treka. A to już nie jest błahostka. Im mocniej serial chce być survivalowym horrorem, tym bardziej ryzykuje, że osłabi własny świat przedstawiony.

To wciąż jeden z tych seriali, które po prostu dobrze się ogląda

Mimo tych zastrzeżeń trudno odmówić Strange New Worlds jednego: ten serial po prostu ma energię. Nawet kiedy człowiek zaczyna marudzić, nawet kiedy widzi zgrzyty, to i tak chce odpalić kolejny odcinek. W nowych produkcjach spod znaku Star Trek wcale nie jest to takie oczywiste, więc sam fakt, że serial utrzymuje uwagę i daje widzowi frajdę, już działa na jego korzyść.

Dziewiąty odcinek pierwszego sezonu Star Trek Strange New Worlds dobrze pokazuje, gdzie leży siła tej produkcji, ale też gdzie mogą zacząć się problemy. To bardzo sprawny epizod, który jednocześnie bawi, buduje klimat i prowokuje do dyskusji. I właśnie dlatego warto o nim pogadać szerzej, a nie tylko machnąć ręką i uznać, że to kolejny odcinek „po prostu do obejrzenia”.

Jeśli chcecie zobaczyć, dlaczego ten epizod jednocześnie nam siadł i nas uwierał, odpalcie naszą recenzję na YouTubie. Tam rozbieramy ten temat dokładniej, bez zadęcia, ale za to po geekosferowemu – z pochwałami tam, gdzie się należą, i z marudzeniem tam, gdzie serial sam się o to prosi.

https://youtu.be/eohhaapphXI

Star Trek: Strange New Worlds, odc. 9 – All Those Who Wander – Recenzja
Tagi: