
Niektóre filmy wracają do nas trochę przypadkiem. Ktoś poleci, ktoś przypomni, ktoś rzuci tytuł, który od dawna leżał gdzieś na liście „kiedyś trzeba zobaczyć”. W przypadku naszej nowej recenzji było jeszcze lepiej, bo Ga, Ga. Chwała bohaterom trafiło do Geekosfery jako odcinek kawowy. Marek postawił nam wirtualną kawę i podrzucił temat, za który bardzo dziękujemy, bo film Piotra Szulkina okazał się idealnym materiałem do dłuższej rozmowy.
To nie jest kino łatwe do zaszufladkowania. Z jednej strony mamy polskie science fiction z lat 80., Daniela Olbrychskiego, Jerzego Stuhra, Katarzynę Figurę i świat przyszłości, który teoretycznie powinien być odległy od naszej rzeczywistości. Z drugiej strony bardzo szybko robi się jasne, że ta przyszłość wygląda podejrzanie znajomo. Australia 458 nie musi przypominać realistycznej planety, żeby działać. Wystarczy, że ma własne zasady, własny aparat władzy i własny sposób robienia z człowieka bohatera tylko po to, żeby potem zrobić z niego widowisko.
W nowej recenzji na YouTube wracamy do Szulkina po naszym materiale o Wojnie światów: Następne stulecie i sprawdzamy, dlaczego Ga, Ga. Chwała bohaterom potrafi nadal działać. A momentami działa zaskakująco mocno.
Ga, Ga. Chwała bohaterom i kosmos, który pachnie PRL-em
Punkt wyjścia jest absurdalny w najlepszym znaczeniu tego słowa. Ziemia przyszłości jest tak wygodna i rozleniwiona, że nikt nie ma ochoty lecieć w kosmos. Zamiast ochotników wysyła się więc więźniów. Mają lądować na obcych planetach, wbijać chorągiewkę i najlepiej przeżyć przynajmniej do momentu wykonania zadania. Potem system niekoniecznie już się nimi przejmuje.
Tak na Australię 458 trafia Scope, grany przez Daniela Olbrychskiego. I od tego momentu zaczyna się film, który bardziej niż efektami specjalnymi interesuje się mechanizmem społecznym. Planeta potrzebuje bohatera, ale nie w sensie szlachetnym. Potrzebuje kogoś, kogo da się oprawić w rytuał, media, widowisko i egzekucję. Tu „chwała bohaterom” brzmi jak hasło z plakatu, pod którym kryje się dużo bardziej brudna prawda.
W naszej recenzji rozmawiamy właśnie o tym, jak Szulkin buduje ten świat. O urzędnikach, stadionie, podpisach, legalizmie, przemocy i absurdzie, który raz bawi, a za chwilę robi się bardzo nieprzyjemny. To jeden z tych filmów, w których śmiech potrafi utknąć w gardle.
Szulkin, Olbrychski, Stuhr i filmowy odpowiednik Zajdla
Ogromną siłą filmu jest obsada. Daniel Olbrychski gra bardzo oszczędnie, co świetnie pasuje do bohatera wrzuconego w świat, którego nie da się ogarnąć normalną logiką. Jerzy Stuhr idzie w zupełnie inną stronę i daje tej historii żywiołowość, nerw i słowotok. Do tego Katarzyna Figura jako Once, Leon Niemczyk, Bożena Dykiel, Henryk Bista i cała galeria twarzy, które sprawiają, że ten dziwny świat od razu nabiera charakteru.
W materiale mocno wybrzmiewa też skojarzenie z klasyczną polską fantastyką literacką. Ga, Ga. Chwała bohaterom pachnie Zajdlem, trochę Lemem, ale jednocześnie pozostaje bardzo filmowe i bardzo Szulkinowe. To science fiction bardziej społeczne niż technologiczne. Nie chodzi o statki, lasery i efekty. Chodzi o system, media, władzę, tłum i jednostkę, która ma odegrać rolę napisaną przez innych.
I właśnie dlatego ten film potrafi być aktualny także dziś. Nie trzeba żyć w rzeczywistości lat 80., żeby rozpoznać mechanizm robienia z człowieka symbolu, podkręcania sensacji i zamieniania przemocy w medialny spektakl.
Recenzja Ga, Ga. Chwała bohaterom już jest na kanale Geekosfery
W naszej recenzji sprawdzamy, dlaczego Ga, Ga. Chwała bohaterom jest filmem trudnym, specyficznym, momentami kompletnie odjechanym, ale bardzo wartym odkrycia. To nie jest produkcja dla każdego i nie ma sensu udawać, że wejdzie wszystkim bez oporu. Jeżeli jednak lubicie polskie science fiction, kino z mocną warstwą symboliczną i filmy, które bardziej niepokoją niż prowadzą za rękę, to naprawdę warto dać Szulkinowi szansę.
To także dobry moment, żeby przypomnieć, że takie kawowe odcinki powstają dzięki widzom. Marek podrzucił temat, my obejrzeliśmy film i wyszedł z tego materiał o jednym z bardziej nietypowych tytułów w polskim kinie science fiction.
Obejrzyjcie naszą recenzję Ga, Ga. Chwała bohaterom na YouTube i dajcie znać, czy znaliście ten film wcześniej, czy dopiero teraz planujecie wyprawę na Australię 458.
