Rick i Morty 9×09 „Obóz przemortowania” – recenzja

Przedostatni odcinek 9. sezonu serialu Rick i Morty przynosi coś, co w Geekosferze zawsze dobrze robi rozmowie: porządną różnicę zdań. „Obóz przemortowania”, czyli oryginalnie „Salute Your Morts”, nie jest epizodem, który wywołał u nas spokojne kiwanie głowami i wspólny werdykt. Wręcz przeciwnie. Jeden z nas widzi tu lekki, zabawny odcinek przed finałem, drugi ma poczucie, że scenarzyści znowu mieli pomysły, ale nie chciało im się ich doprowadzić do końca.

https://youtu.be/JEqqsQ9246s

A zaczyna się bardzo dobrze. Rick wpada do szkoły, widzi, że Summer i Morty trochę za bardzo uwierzyli w swoją nietykalność, po czym załatwia problem w najbardziej Rickowy sposób: zamienia dyrektora w marchewkę. I już samo to wystarczyłoby na obietnicę odcinka, który pojedzie mocno po bandzie.

Tylko że potem robi się bardziej dyskusyjnie.

Obóz przemortowania i dobry punkt wyjścia

Pomysł z wysłaniem Summer i Morty’ego na dziwny obóz dyscyplinujący ma potencjał. Dzieciaki, które przez lata żyły z Rickiem, widziały za dużo, przeżyły za dużo i trochę straciły instynkt samozachowawczy, aż proszą się o odcinek pokazujący, jak bardzo ta rodzina jest już skrzywiona przez przygody z dziadkiem.

I właśnie tutaj pojawia się pierwszy problem. Wątek obozu mógł pójść w stronę relacji Summer i Morty’ego, komentarza o bogatych dzieciakach, przemocy, dyscyplinie albo zwyczajnego, rickomortyowego chaosu z mocniejszym finałem. Zamiast tego dostajemy historię, która ma kilka zabawnych momentów, ale dla części widzów może sprawiać wrażenie posklejanej po łebkach.

W naszej recenzji mocno rozmawiamy właśnie o tym niedosycie. Bo „Rick i Morty” potrafi brać absurdalny punkt wyjścia i wyciągać z niego coś więcej. Tutaj momentami wygląda to tak, jakby serial miał przed sobą kilka dobrych dróg, ale żadną nie poszedł wystarczająco daleko.

Beth, Jerry i niebieskie oczka

Drugi wątek wypada zupełnie inaczej. Beth i Jerry dobierają się do ukrytych zapasów Summer, co prowadzi do jazdy z używkami, niekończącym się hajem i niebieskimi oczkami, które aż proszą się o skojarzenia z Diuną. Ten fragment dla jednego z nas jest najprzyjemniejszą częścią odcinka: lekki, głupiutki, bez wielkiego ciężaru, ale po prostu zabawny.

Dla drugiego to znowu przykład niewykorzystanej okazji. Bo Beth i Jerry mieli już w serialu momenty, w których po alkoholu, narkotykach albo innych dziwnych substancjach na wierzch wychodziło to, co siedzi pod powierzchnią ich relacji. Tutaj można było pójść w konflikt, w niepewność Jerry’ego, w temat ich małżeństwa albo w coś bardziej emocjonalnego. Odcinek wybiera jednak prostszą drogę.

Czy to źle? To zależy od oczekiwań. Jeżeli ktoś chciał przed finałem dostać luźny, absurdalny przystanek, może bawić się tu całkiem dobrze. Jeżeli ktoś liczył na mocniejsze domknięcie pomysłów, może poczuć dokładnie to, o czym mówimy w materiale: brakuje kropki nad i.

Recenzja Rick i Morty 9×09 już na kanale Geekosfery

W naszej recenzji „Obozu przemortowania” rozmawiamy o tym, dlaczego ten odcinek tak nas podzielił. Jest tu marchewka, która zasłużyła na więcej. Jest Rick, który po poprzednim odcinku z kosmiczną bimbrownią dalej wygląda, jakby szukał nowych sposobów na odurzenie się światem. Są Summer i Morty, których relacja mogła zostać pogłębiona, ale nie do końca została. Jest też Beth i Jerry, czyli duet, który potrafi bawić nawet wtedy, gdy scenariusz nie dociska tematu.

To nie jest odcinek katastrofalny. To raczej epizod, który bardzo dobrze pokazuje mocne i słabsze strony całego 9. sezonu. Pomysły są. Energia często też jest. Ale coraz częściej wraca wrażenie, że twórcy potrzebowali jeszcze jednego przejścia po scenariuszu, żeby z dobrego konceptu zrobić naprawdę świetny odcinek.

Obejrzyjcie naszą recenzję Rick i Morty 9×09 „Obóz przemortowania” na YouTube i dajcie znać, po której stronie jesteście: lekki, zabawny przerywnik przed finałem czy odcinek, który aż prosił się o więcej?

https://youtu.be/JEqqsQ9246s
Rick i Morty 9×09 „Obóz przemortowania” – recenzja
Tagi: